Hura! Na szczęście mamy sprawę Breivika. Spokojne media w spokojnym kraju (Norwegia) muszą sobie poradzić z zupełnie niespokojnym wydarzeniem czyli procesem zabójcy młodych ludzi na wyspie Utoya i sprawcą zamachu w Oslo. Ta sprawa jest na tyle ważna dla polskiej publiczności, że wzbudza zainteresowanie, a jednocześnie na tyle odległa, że można wokół niej normalnie, bez ideologii i polityki dyskutować. Wreszcie, choć nieśmiało, tu i ówdzie dziennikarze sami sobie stawiają pytanie: jak wygląda nasza odpowiedzialność za słowo?
Może żyję w jakiejś kolorowej bańce mydlanej, ktoś może podaje mi do porannej kawy jakieś środki, które powodują, że widzę krajobrazy Madery, a wcale tam mnie nie było? Taki polski matrix?
Pracownicy niezależnych przedstawicieli marki obwiniali o wszystkie swoje niepowodzenia "tych z centrali", a ci z centrali "tych w terenie". W efekcie narastała wzajemna niechęć, a cierpieli na tym klienci. Chaos nie sprzyjał wynikom sprzedażowym.